ROZDZIAŁ 4
Nie,nie uda mi się zeskoczyć. O! Tutaj jestem,już rozumiem. Dopiero teraz zrozumiałam gdzie jestem! A więc byłam na ul. Piechockiej. O,nawet jest tabliczka z numerem bloku. 25. Nic mi to nie mówi. Byłam tu kiedyś ze znajomymi,włóczylismy się wieczorem. Ale tu są zniszczone bloki! Mój wieżowiec jest nowiutki,cały zdobiony płytami grafitowymi. Ale...czy on tu mieszka? Wciąż nie rozumiem gdzie jestem. A po co? Jejku,jaka ja jestem skołowana. Chyba jeszcze jestem troch ę pijana. Ooo! Tu są sznurki od prania! Gdybym je zdjęła z jednego końca,mogłabym zjechać po nich na dół! To tylko 2 pietro. Uda mi sie! Och! coś sie stłukło! To za dzrwiami...Chyba jest wsciekły. A może tu jest ktos jeszcze? Muszę się stad szybko wydostać! Otworzyłam okno,ściągnełam sznurki i...raz kozie śmierc. Aaaaaa!!! Strasznie mi się obtarły spodnie,liny były ostre. Nie krzyczałam mimo ,że czułam jak mi sie starła skóra,bolało. Ale znowu cos usłyszałam. Pocierając ręce wbiegłam do zacienionego zaułka. No jasne,przez otwarte okno wszystko słychac. Usłyszałam jak jakis koles krzyczy:"Ty debilu! Taką paniusię wypusciłes?! W nocy była taka napalona! Moglibyśmy to powtórzyc a ty zamiast ją do mnie przyprowadzić,zamknąłes ja w łazience! Chyba wiedziałes durniu,że tam jest okno?! No i patrz! Zjechała po linie! Gdzie ona jest?! Gdy ja znajdziesz chociazby w szkole musisz ja tu znowu przyprowadzić! Rozumiesz?" Przestraszyłam sie. cO teraz?? O temacie szkoły musze pomyslec później! Wazne teraz było uciec! Więc biegłam i biegłam az dotarłam do domu Janka mojego najlepszego przyjaciela,...który...jest narkomanem! Ale jest normalny i potrzebowałam z nim porozmawiać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz